moje wino

Piję wino i interesuję się nim wiele, wiele lat choć do dziś potrafi mnie ono zaskoczyć i często schylam przed nim głowę, nie wiedząc jak opisać ten Byt, ten Żywioł w butelce. W jego barwie, aromacie i smaku odnaleźć potrafimy ślady wszystkiego czym żyjemy i co nas otacza. Jak żaden inny produkt wiąże się z kulturą, geografią i historią miejsca, z którego pochodzi. Wino jest też nieodzownym towarzyszem jedzenia czy raczej spotkania przy stole. Istnieją sytuacje gdy dobieramy wino do jedzenia pragnąc aby dobrze się razem uzupełniały choć bywa odwrotnie: dobieramy potrawę do zacnej butelki. Wino może być po prostu zmysłową przyjemnością, jednak gdy się sięgnie głębiej, stanie się odbiciem danego kawałka ziemi, owocem słońca, trudu i momentu w czasie.

Istnieją różne style wina tak jak istnieją różne odmiany winogron, z których się je robi. Istnieją też różne okazje do spotkania z winem. Już po paru próbach zauważymy, że możemy dobrać różne wina do różnych okazji. Przy odrobinie cierpliwości odkryjemy, że jedne wina smakują nam bardziej niż inne albo, że inne wina smakują nam latem, a inne zimą. Jedno jest pewne: wino jest rozmowne, wino jest towarzyskie, wino lubi ludzi, buduje relacje towarzyskie i przyjaźnie. Wino nie lubi samotności. Nie lubi też – tak jak ja – pośpiechu.

Podróże do sławnych regionów winiarskich były modne już w połowie XIX w. Na początku XX w. wytyczono pierwszy szlak winiarski w dolinie Renu w Niemczech zaś pierwsze nowoczesne centrum enoturystyczne to lata sześćdziesiąte XX w. dolina Napy w USA. Dziś szlaki te istnieją niemal wszędzie także w odradzającym się winiarstwie polskim. Mnie i mojej rodzinie wino też łączy się z zamiłowaniem do podróży. Nigdy nie byliśmy na wczasach – zawsze są to wycieczki czy wyprawy. Często z plecakiem i śpiworem, rzadko dłużej niż parę dni w jednym miejscu. Krajów winiarskich, choćby tylko w Europie jest wiele, więc poznając je nie sposób – wcześniej czy później – z winem się nie spotkać. Spotkać się też z winiarzami, czyli z ludźmi, którzy wino robią i tymi, którzy je piją. Jedni i drudzy często są prawdziwą kopalnią wiedzy o winie, o podróżach, o życiu. Po chwili rozmowy okazuje się jak bardzo potrafią się tym życiem cieszyć. Widać wtedy jasno, że jeśli ludzie mają zrozumieć się wzajemnie należy zapomnieć o granicach. Pijąc wino robią to z całą pewnością.

Z tych też powodów postanowiłem rozpocząć na Uniwersytecie Jagiellońskim studia enologiczne. Studia te w 2013 roku udało mi się skończyć.

Copyright © 2014 Jurek Kiolbasa
Wszelkie prawa zastrzeżone.